Nie wiesz? Zapytaj i dopytaj

Nie jest wstydem nie wiedzieć – wstydzić można się udawania eksperta w sprawie, o której nie ma się zielonego pojęcia. A to, niestety, dość częsty przypadłość, zwłaszcza w Internecie, gdzie niemal na pewno nikt nie pociągnie nas do odpowiedzialności za słowa. Z czego wynika wewnętrzne przekonanie, że się wie… nawet, gdy się nie wie?

 Google wie wszystko, ale Polak wie lepiej

Jednym z czynników składających się na mylne przekonanie o własnej wiedzy jest efekt Dunninga-Krugera. Na ten błąd poznawczy składa się wiele czynników. Po pierwsze, lubimy mieć wrażenie ponadprzeciętności. Nawet jeśli nasze umiejętności w danej dziedzinie są nikłe, mało kto umie uczciwie przyznać przed samym sobą, że znalazł się w dolnych 25 procentach stawki. Takie osoby najczęściej obstawiają wynik znajdujący się trochę ponad średnią – w górnych 50-60%.

Z drugiej strony osoby faktycznie posiadające ponadprzeciętne wyniki poproszone o ocenę zaniżają swoje kompetencje o średnio 10%. Im więcej wiemy, tym bardziej zdajemy sobie sprawę z ogromu wiedzy, której jeszcze nie posiadamy, mniej trafnie także typujemy średni poziom wiedzy w danej dziedzinie w społeczeństwie. W przypadku górnego pułapu wyników dochodzi jeszcze poczucie skromności – mało kto odważa się przyznać, że mógł być najlepszy. Zwłaszcza, gdy dochodzi obawa związana z weryfikacją założeń. A nuż poszło dużo gorzej, niż sądzi i tylko się ośmieszy?

Mam swoje zdanie …  czy to źle?

Ludzi stosunkowo łatwo złapać na psychologiczne sztuczki, które mają im dać złudzenie wyjątkowości, wybijania się poza szarą masę. Najłatwiej to zauważyć na przykładzie teorii spiskowych. Pomijając ludzi chorych (np. na schizofrenię) oraz tych, którzy na rozwijaniu teorii spiskowych chcą ubić interes, zostaje nam pokaźna grupa niby przeciętnych ludzi, którzy odczuwają satysfakcje z uczucia, że przejrzeli wielki spisek. Czy też konkretnie – oni przejrzeli, a Kowalski spod trójki nadal jak idiota daje się chipować jaszczurom.

Takie pułapki myślowe opierają się na dawaniu złudzenia wyjątkowości, ewentualnie skupiają się na pośrednim łapaniu odbiorców o konkretnym profilu. Chcesz złapać tych, którzy uważają się za wyjątkowo inteligentnych? Prezentuj niskiej jakości lub wręcz zmanipulowane treści w taki sposób, aby utwierdzić każdego, że skoro rozumie, co mówisz, to jest geniuszem. Znajdź wroga, którego podstawisz odbiorcy – może to być głupi sąsiad, ludzie, którzy są przegrywami, bo nie weszli w Twoją piramidę finansową, grupy dyskryminowane i wykluczone, Big Pharma. Mów o pozytywnych rzeczach, jednocześnie karmiąc się jedynie negatywnymi – kompleksami, ego, wyższością wobec innych, pogardą.

Osoby, które wypowiadają się na tematy, o których nie mają pojęcia, często lubią widzieć siebie jako bojowników o wolność słowa i jedynych, którzy posiadają własne poglądy. Admin skasował Twój spam o jaszczurach z Gwiazdozbioru Smoka? Nie potrafi znieść prawdy, chce mi zamknąć usta, mam odwagę mówić to, o czym inni milczą. Problem w tym, że sam fakt posiadania zdania innego niż ktoś inny, ba, innego niż większość, samo w sobie nie jest automatycznie zaletą. Weźmy na przykład hipotetyczną absurdalną sytuację, w której ktoś uznał, że wypróżnianie się w łazience jest niezdrowe i od dzisiaj będzie to robił jedynie na trawnik. Z pewnością jest to posiadanie własnego zdania na jakiś temat i z pewnością jest to zdanie niepopularne, ale czy to nadaje mu jakąś dodatkową wartość?

Specjaliści i “specjaliści”

Dzisiaj każdy może się podawać za specjalistę. Co więcej – każdy może uważać się za specjalistę.

Internet daje wiele możliwości jeśli chodzi o budowanie społeczności. A cóż przyciąga ludzi mocniej niż pieniądze? Mamy w sieci olbrzymią liczbę ludzi, którzy „uczą zarabiać”, odkrywają jeden, prosty sposób na dorobienie się miliona w tydzień, na zbudowanie własnej sieci afiliacyjnej, na inwestycje bez ryzyka.

„Specjaliści” mogą rzeczywiście uważać się za prawdziwych specjalistów. Dlatego, że… nikt im nie powiedział nigdy, że nimi nie są. Typowy fałszywy specjalista to mężczyzna (kobietom trudno zbudować fałszywe przekonanie o własnym autorytecie, bo oceniane są bardziej krytycznie od mężczyzn), posiadający charyzmę i budzący zaufanie, znający sporo sztuczek marketingowych, związanych z kreowaniem wizerunku i promocją marki osobistej. Na samym dnie tej prezentacji znajdują się jakieś porady – idealnie skrojone pod marketing i cytaty, ale zasadniczo błędne lub marnej jakości. Taki „specjalista” nie jest oszustem. Sam wierzy w swój autorytet, w to, że ma coś do powiedzenia, nie zauważając, że 90% tego, co przekazuje, to marketingowa wydmuszka.

 

Porozmawiaj ze specjalistą … to nie boli

Istnienie „specjalistów” nie oznacza, że każdy rzeczywisty specjalista to kompletnie olewający marketing autor niszowego bloga mającego dwadzieścia wyświetleń. Człowiek kompetentny może jednocześnie umieć się sprzedać, zawsze jednak jego priorytetem będzie przekazanie konkretnej wiedzy. Dlatego też specjaliści zazwyczaj często lub chociaż raz na jakiś czas poruszają tematy, które się nie sprzedają – są zbyt niszowe, kierowane do ludzi posiadających już sporą wiedzę w danej dziedzinie lub poruszają obszar, który tego konkretnego eksperta interesuje.

Gdzie jednak znaleźć specjalistów i jak ich słuchać, jednocześnie pozostając krytycznym? O ile nie potrzebujesz natychmiast porady, nauka podstaw z dziedziny, która Cię interesuje, jest opcją, którą należy rozważyć przed zwróceniem się do specjalisty. Godzina czy dwie podstaw, krótki kurs na platformie szkoleniowej, to wystarczy, aby uniknąć fałszywych specjalistów.

Do wszystkiego trzeba jednak podchodzić z odpowiednim nastawieniem. Jeśli wiedza jest Ci potrzebna, aby zapewnić sobie boost ego, poczuć się lepszym od innych, trudno będzie Ci rozmawiać ze specjalistą. Tak samo, jeśli szukasz nie tyle wiedzy, co kogoś charyzmatycznego, kto sprawi, że poczujesz się wyjątkowy.

Czemu jednak zwracamy się do specjalistów? Cóż, odpowiedź jest prosta. Nikt nie jest w stanie wiedzieć wszystkiego z każdej dziedziny. Rozmowa ze specjalistą może pomóc rozwiązać Ci konkretny problem – zwracamy się do lekarza z chorobą, do dietetyka po jadłospis, do psychologa, gdy potrzebujemy terapii, do analityka giełdowego, jeśli chcemy zacząć inwestować. Jeśli chcemy się czegoś nauczyć dla własnego, także szukamy ludzi, którzy mogą nam tę wiedzę przekazać. Nauka i przekazywanie umiejętności dalej to fundamenty, bez których nie istniałyby żadne cywilizacje – bez tego wszystkie wynalazki zostałyby natychmiast zapomniane po śmierci ich konstruktora.